piątek, 31 lipca 2015

Prolog


Dziękuję za to, że pozwoliłaś mi znaleźć się we mnie.
- Gdzie ona poszła? - pytam Hailie, gdy widzę oddalającą się dziewczynkę.
Zapewne rozmawiały przed chwilą ze sobą, a ja tego nie słyszałem. Przez moment zastanawiam się, ile straciłem, nie wsłuchując się w rozmowę, ale stwierdzam, że gdyby było to coś ważnego, natychmiast bym się o tym dowiedział.
Christine Annalise Mathers. Te litery nie bolą. Już nie. Długi czas każda z osobna, jednocześnie tworząc całość - nieistniejące już imię - zadawała razy, wymierzała policzki. Rodzaj bólu zależał. Od pogody, od dnia. Gdy padało, C strzelało niczym piorun. Gdy świeciło słońce, H raziło po oczach i wypalało serce. Gdy było zimno, R potrafiło przeszywać niczym strzała z lodowym grotem. 
- Do Rikera.
Do niego.
Ona.
I on.
Tak, jakby to było dzisiaj. Jakbym dzisiaj na niego patrzył. Gdy przebudził się z myślą, że wraca do świata bez niej. Bez dziewczyny, do której uśmiechał się każdego dnia. Bez dziewczyny, z którą potrafił rozmawiać bez słów. Której sny znał na pamięć, mimo że ich nie widział. Którą potrafił uspokoić samym spojrzeniem i zapewnić bezpieczeństwo dotykiem. Której oczy były tak w nim zapatrzone. O którą byłem tak szczeniacko zazdrosny.
Bez dziewczyny, w której był zakochany. Zakochany po uszy, zakochany beznadziejnie, na amen, z wzajemnością.
Tak, jakby to było dzisiaj. Jakby to było teraz. Jakbym znowu widział jego twarz pełną smutku, usta zapewniające, że wszystko jest dobrze, oczy zdradzające kłamstwo.
Nie wiedziałem, jak się zachować. Planowałem scenariusz tamtej chwili setki razy. Przewidywałem tysiące reakcji - i swoich, i jego. Starałem się nie myśleć o tych złych, co było trudne, bo przecież miał prawo do mnie nawet strzelić na miejscu.
Ale gdy ta chwila nadeszła... Pusto. Wszystkie plany, wszystkie myśli i przepowiednie z rozlanej na podłodze wody - to wszystko zniknęło. Intuicja i zdolność szybkich reakcji na zachowanie brata były tym, co mi zostało.
Nie wiedziałem, jak się zachować, chociaż obiecałem sobie, że pozostanę w pełni władz umysłowych i będę skupiony jak nigdy wcześniej.
Śmieszne.
Chichoczę.
Nie, nic w tym śmiesznego.





***

Pobudka o 5:45. Jedna praca od 6:30 do 8:25. Kolejna od 9:00 do 13:00. Kolejna do 14:00. Potem wyprowadzić psa sąsiadki. Dom, zjeść coś, umyć się, uszykować i o 16:00 być pod pensjonatem, gdzie złapało się fuchę kelnerki na co jakiś czas i cza być na weselu. Tak do 24:00 albo dłużej, bo hajs to hajs, jakby nie patrzeć. Czy tak wygląda wasz plan wakacyjnego piątku? Nie? To, ku**a, nie narzekajcie.
Z tej strony Sparrow, witam na kolejnym blogu, który, honestly, jest jakby sequelem poprzedniego.
Zakładki jeszcze są do dopracowania, jak na razie funkcjonuje tylko "O mnie" i "Linki", gdzie znajdziecie różności.
Na dobry start dzielę się z wami moim snapchatem. A co, szalejemy:
 un_fortunate
Lecę do pracy zaraz.




9 komentarzy:

  1. WOW !!!!
    Te słowo odzwierciedla Twoją sztukę pisania i myślenia. W pozytywnym znaczeniu oczywiście.
    Po prostu piękne wprowadzenie.
    Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć, ale czuję, że będę tu często zaglądać.
    Czekam na pierwszy rozdział ze zniecierpliwieniem.
    Czytałam poprzedni Twój blog i śmiało można stwierdzić, że był genialny. Ten też będzie. Wiem to :)
    Pozdrawiam :*
    - Anonimek

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie moge uwierzyć że ona nie żyje... Biedny Riker... Prosze niech to sie okaże tylko że to był sen któregoś z nich i Christine żyje... Prosze!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam twoje poprzednie opowiadanie i przeczytam też i te.Bo piszesz tak prawdziwe, nie owijajac w bawełnę,bo nie każdy wie że miłość wcale nie jest taka piękna jak się wydaje, że życie też mocno potrafi kopnąć nas w tyłek i nie każde opowiadanie musi kończyć się,, I żyli długo i szczęśliwie ''.
    Mimo to nie wierzę że Chris umarła ot tak poprostu była rozmawiała z Rossem i za chwilę bum nie ma jej tak poprostu... Bo przecież śmierć nie pyta kiedy ma przyjść, ona zaskakuje za każdym razem. W twoim opowiadaniu dostrzegłam ten przekaz że życie to nie gra... Cholera ono jest poprostu prawdziwe. I dziękuję Ci za nie najbardziej na świecie ✌ Pozdrawiam i czekam na dalszą część ��

    OdpowiedzUsuń
  4. JSJSBDJBSKBLWHXKABCJDBIEHYXNEVECTDJSJS
    Chciałam supi skomentować
    Usunęło mi
    Srajcie się wszyscy


    Dobra.
    Oddech, Raff.

    HAJA, ANULA!
    Nowy blog, nowy szablon, nowe opiernicze i grona fanek!
    Tylko szkoda, że Chris ta sama DD:
    Ryj, gimby z komentarzy, do piaaaaaachu z Chris, niech ginie w ognistych czelusciach Tartaru. Gupia dzida.
    Nie myślałam, że będziesz chciała kontynuować tak jakby to story. Ale skoro twój szatański mózg tak wyplanował, to jadziem z tym dziadziem, Lovely! Będzie cierpienie, karabiny i kalafior, damy radę.
    Z moim opieprzem i wyrafinowaniem Miki podbijemy pole twoich komentarzy.
    Amen.

    ~Raffy

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na pierwszy rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miał być wczoraj, jest dziś. I w dodatku późno, ale cóż... Podziwiałam las.
    Szablon jest świetny. W ogóle to zdjęcie jest świetne. Ta grzyweczka. <3 Ale przejdźmy do prologu.
    Jak już mówiłam - zaskoczyłaś mnie. Nie spodziewałam się, że napiszesz kontynuację. Właściwie to chciałam się dowiedzieć, jak z Twojego punktu widzenia potoczyłaby się ta historia.
    Raffy narzeka na Chris. Ja tam nic do niej nie miałam. Oprócz tego, że swoim umarciem skrzywdziła Rikera. Gupia. Ale mówi się "trudno" i żyje się dalej.
    Hailie Jade. Tak. Już ją lubię. Nie próbuj sprawiać, że znienawidzę.
    Daj już pierwszy rozdział, bo nie mogę się doczekać. Zapowiada się genialnie.
    xoxo
    ~Liv~

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczny prolog :)
    Zapowiada się naprawdę ciekawie.
    Tak po za tym... Bardzo ładne tło.
    Pozdrawiam i czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O NIEE!
    Wchodzisz sobie człowieku, spokojnie na dellyland, chcesz pooglądać nową grafikę, aż tu nagle " o ku**... na Sparrow założyła nowego bloga!" Klikasz w link, czytasz prolog i nagle kopara w dół do samej podłogi. Kontynuajszyn No matter... Z jednej strony tak, tak, tak! Nowa historia zapewne, po nagłówku sądząc, ponownie o Rikerze (chociaż znając naszą Panią Captain, to może być zmyłka) no i extra bo talent Pani Captain ma niepodważalny i szczerze, przyznaję się że uwielbiam jej zacne powieści. Jednak z drugiej strony no kurna mać... Teraz się wzielaś, kiedy to wakacje już się kończą i ja zamiast ślęczeć nad książkami będę, jak zwykle, zaczytana w twoich rozdziałach. DLACZEGO MI TO ROBISZ. KIEDY JA JUŻ SOBIE OBIECAŁAM, ŻE W TYM ROKU BIORĘ SIĘ ZA NAUKE! Ech no cóż poradzić jak Cię wena chwyciła to nie można inaczej. Zakładam, że to dopiero przedsmak tej katuszy jaką uraczysz swoich bohaterów jak i nas "Najwierniejszych czytelników" tak na marginesie. Już my Cię znamy i to raczej nie będzie Happy End w wykonaniu Sparrow. W każdym bądź razie prolog... No zapiera dech i pląta w głowie.
    Cóż ja mogę powiedzieć pisaj nam pisaj Pani Captain, ja czekam. Pamiętaj, wszyscy czekamy na dalszy bieg zdarzeń.
    Weny Pani Captain! I zdrowia.
    Do napisania!
    ~Trixiee :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy next? ;D
    Wchodzę tu odkąd pojawił się prolog i nic nie ma :/
    Czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń